Agroturystyka Ranczo Chocicz
Prawdziwy wypoczynek na wsi
Kontakt z naturą
Łąki i lasy wkoło
Cisza i spokój z dala od zgiełku miast
Czasem słońce, czasem deszcz
Agroturystyka Ranczo Chocicz
Zapraszamy

Czy mieszczuch pozostał na wsi i czy pozostał mieszczuchem?

Czy mieszczuch pozostał mieszczuchem? Jak najbardziej. Mimo naprawdę dużej ilości czasu spędzanego na wsi, nie wyobrażam sobie rezygnacji z miejskiego adresu zameldowania. Miasto to większy pośpiech, czas tracony na przemieszczaniu się z miejsca w miejsce, ale też masa możliwości, których na wsi po prostu nie ma.

"Mieszczuch na wsi” to tytuł bloga, który funkcjonuje od pięciu lat. Z długą przerwą, o której pisałam tutaj i następną, nieco krótszą, o której nigdzie nie pisałam, a w której urodziła nam się następna pociecha.  W zamierzeniu miał pokazywać życie miejskiej dziewczyny, która zamiast do Warszawy, wyjeżdża na polską wieś. Nie żadną tam sypialnię miasta, w której estetyczne domki wg projektów z katalogów stawiają sobie przedsiębiorcy, urzędnicy i architekci zmęczeni jednostajnym szumem aut, nocnych sklepów i klubów i chcący zaczynać dzionki z śpiewem ptaków. O nie! Mieszczuch wylądował na prawdziwej wsi z krowami i kurami, gdzie każda rodzina ma swój dyżur przy sprzątaniu i dekorowaniu kościoła, a życiem rodziny rządzi tradycja, a nie żadne dżender!
Czym było dla mnie tych prawie siedem lat? Przede wszystkim zaskakującym doświadczeniem tego jak odmienne mogą być poglądy i punkty widzenia. Spotkałam tu wielu ludzi, których obdarzyłam sympatią, a nawet, jeśli chodzi o rodzinę mojego męża, przywiązaniem. Ludzi obdarzonych życiową wiedzą i mądrością tak inną od wzorca, który dotąd miałam w głowie, że kiedyś pewnie nie uznałabym ich za mądrość. A jednak. To mądrość bliższa ziemi, życia i codzienności, całkiem innej niż moja. Tu rządzi tradycja, zwyczaj, przyzwyczajenia.
Nikt nie zawraca sobie głowy „świadomym samorozwojem” i samorealizacją. Nie czyta „Wyborczej” by potem przemyśliwać nowe idee w samotności lub gronie znajomych. Rzadko kto szuka najlepszego pediatry zaciągając opinii koleżanek, położnej i wertując fora internetowe, bo w pobliskim miasteczku jest ich tylko dwóch. Mało kto również szuka zdrowej żywności, gdy w ogródku rośnie marchew, a zamiast ksylitolu i syropu klonowego używa się tu po prostu białego cukru. I to w zasadzie niezależnie od wieku. Te relacje odbieram jako trudne, bo... ciężko funkcjonować w rzeczywistości, w której na każdy w zasadzie temat ma się odmienne zdanie. A tak niestety jest w większości przypadków. Czasem czuję się przemądrzała, wcale tego nie chcąc. Bo uważam inaczej. Nie lepiej, nie gorzej, ale po prostu inaczej. I wygłaszanie jakichkolwiek opinii, a tym bardziej uzasadnianie ich... Czuję się z tym źle, więc ostatnio przestaję mówić cokolwiek. Po to są mi potrzebni moi miejscy znajomi, wychowani w podobnej rzeczywistości, z podobnym modelem myślenia i działania – żeby poczuć, że nie jestem jakimś dziwolągiem. A tak często czuję się tutaj, choć wszyscy wokół są na ogół mili, a ja czasem czuję, że kontaktem ze mną zmęczeni. Choć być może to złudzenie.

Miasta potrzebuję też po to, by mieć więcej możliwości. Jestem przyzwyczajona to tego, że mam wybór: jeśli chodzi o lekarza, fryzjera, sklep spożywczy, basen, czy bar. Wszystkiego jest więcej niż dwa. Tutaj nie. Ograniczony wybór sprzyja oszczędności czasu, ale jednak ja wolę ten wybór mieć. Dlatego pozostałam mieszczuchem, który po prostu połowę życia (stan na teraz:) ) spędza na wsi. A tam grzebie w ziemi, piecze chleb i swoim domu wśród łąk przyjmuje ludzi z całego kraju, a czasem i państwa ościennego :) I każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. A ja to chłonę. Szukam inspiracji i cieszę się, że do mnie na wieś przyjeżdżają różne miasta...

Agroturystyka Ranczo Chocicz to wypoczynek na wsi w ciszy i spokoju

zwierzęta leśne i domowe, spacery i wycieczki rowerowe, lasy, jagody, grzybobranie, domowe jedzenie